19.4.15

Minimalizm czyli czas na zmiany. Ale po co i dla kogo to?



Dla tych zmęczonych ciągłym brakiem czasu i normalności na pewno. Dla innych może jeszcze nie teraz, może nigdy. Podejście do życia to kwestia wyboru. Nie zawsze łatwego. 

Minimalizm - to nurt przeciwny do konsumpcjonizmu. To tworzenie przestrzeni, miejsca nie tylko w sposób fizyczny, ale i psychologiczny. 

Natłok informacji i stres powodują, że braknie możliwości na zatrzymanie się i po prostu bycie tu i teraz. Kiedyś na człowieka mówiono “human being”, dziś jesteśmy raczej “human doing”. Ciągle coś robimy, stawiamy nowe cele, pytamy dlaczego, po co, za ile, kiedy i czy już. Brakuje nam cierpliwości do siebie i innych. Większość zadań ma być zrobiona na wczoraj. Nie starcza nam czasu żeby spokojnie zjeść czy cieszyć się rozmową z bliskimi. Jesteśmy w przynajmniej dwóch lub trzech miejscach jednocześnie: rozmawiamy ze znajomymi, w tym samym czasie sprawdzamy portale społecznościowe i odczytujemy emaile. Przepych, przepych i jeszcze raz przepych informacji. 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pracujemy dłużej, ciężej po to, by utrzymać większy dom czy mieszkanie, lepszy samochód i nosić lepsze ciuchy. Szafa ledwo się zamyka. Kredyt, czynsz za mieszkanie, rachunki, opłata za szkołę - lista się nie kończy. Mija rok, dwa lata, dziesięć i “40 lat minęło, jak jeden dzień”, tylko kiedy? 

Anna Mularczyk - Mayer minimalistka i autorka Prostego Blogu, w swojej książce Minimalizm po polsku mówi, "minimalizm to narzędzie, które może pomóc człowiekowi poznać samego siebie. Poprzez odejmowanie. Skoro kupowanie przynosi tylko krótkotrwałą radość, to prawdopodobnie nie jest właściwym sposobem na osiągniecie spełnienia. Niewykluczone, iż dopiero odejmując, dowiadujemy się, czego naprawdę potrzebujemy".

Dla mnie minimalizm to sposób na zwolnienie i czas dla siebie. Im mniej lakierów do paznokci, których i tak prawie wcale nie używam, tym więcej miejsca w szafce, a i z wyborem nie mam wtedy problemu. To wyolbrzymienie, bo nie o lakier do paznokci chodzi. Minimalizm to nie tylko symbol fizycznych przedmiotów. 

To też chwila w parku wśród natury, to patrzenie na chmury i słuchanie śpiewu ptaków. Nie chodzi tu o trzy godziny spędzone na świeżym powietrzu, ale nawet o 10 -15 minut (takie minimum jakie możemy sobie dać, bez poczucia presji uciekającego czasu).

TRZY KROKI do minimalizmu:


1. Zadbaj o środowisko, w którym mieszkasz. 

Im więcej przestrzeni, tym lepiej. 

Zacznij od małych kroków. Jak?

Eksperyment: 
Rozejrzyj się w około. Pochowaj te przedmioty, który nie są niezbędne np. pamiątki, fotografie, ozdoby itp. Zobacz jak będziesz się czuł, gdy pojawi się więcej przestrzeni. Daj sobie miesiąc na sprawdzenie czy jesteś w stanie bez tych przedmiotów wytrzymać. Po miesiącu zastanów się czy możesz któryś z nich oddać. Jeśli jest w dobrym stanie postaraj się przekazać go dalej, oddać znajomym, zanieść do organizacji charytatywnej. 

2. Wewnątrz szaf, szufladek, pudeł, pudełeczek, szkatułek 

Uwaga! To ulubione miejsca pierdół i pierdółeczek. Tendencje gromadzenia mamy po przodkach, oni też gromadzili w jaskiniach zapasy. Na szczęście my już nie musimy tego robić. Mamy wybór, oni nie mieli, robili to żeby przetrwać. 

Zacznij od najmniejszych pudełek. Krok po kroku. Nie wszystko na raz. Każde uporządkowane z zawartości pudełko doda motywacji do dalszego działania. 

3. Przestrzeń psychiczna

Staraj się dbać o to, by nie zaśmiecać umysłu kolejną negatywną wiadomością. A już w szczególności nie przed snem. Około godzinę przed pójściem spać odłóż telefon, ipada, laptopa, zegarek połączony z internetem i pozwól swojemu zmęczonemu dniem mózgowi odpocząć, zwolnić, przetrawić informacje, które pochłonął w ciągu dnia. Daj sobie czas na wyciszenie i uspokojenie. 

4. Nie mam na to ochoty

Brak motywacji jest naturalny, gdy pojawia się coś nowego i niepewnego. Daj sobie czas. Być może potrzebujesz więcej informacji na temat minimalizmu, a może po prostu to nie dla Ciebie. Najważniejsze to dać sobie wybór, nie rób nic na siłę i wbrew sobie. Na wszystko przychodzi czas i miejsce.


Marta Biczkowska, Psycholog Dublin, 2015

No comments:

Post a Comment